czwartek, 9 czerwca 2011

Wybaczcie im...

...bo nie wiedzą, co piszą.

W Polsce rozwija się też zjawisko churchingu, czyli chodzenia do kościoła poza własną parafią.
Katarzyna Wiśniewska, "Ubywa Polaków w Kościołach" - link.

Mamy clubbing, mamy pubbing, to możemy mieć i churching.

Niby to śmieszne, ale jednak mimo wszystko jakoś cieszy, że w łódzkim mamy najgorszy wskaźnik uczestnictwa w mszach św. To jeden z tych przykładów, kiedy naprawdę: im gorzej, tym lepiej. Ciekawe, jak tam u nas z churchingiem (pubbing trzyma się dobrze, sprawdzałem).

No i ciekawe również, w jakim są wieku ci, co chodzą do kościoła regularnie. To chyba najważniejszy wskaźnik, a Instytut Statystyki Kościoła Kat., jak rozumiem, zdecydował się go nie ujawniać. Może nawet nie analizował danych pod tym kątem - byłby to wówczas syndrom wyparcia.
Ostatnia sprawa, która mnie zastanawia (ale to już od dawna, nikt mi tego nie umiał wyjaśnić) - jak to jest, że jak Kościół opowiada o takich statystykach, to mówi: "41% katolików chodzi na mszę w niedzielę". A jednocześnie, do tych samych katolików: "Jak nie chodzisz na mszę, to nie jesteś katolikiem". To co się, do cholery, dzieje z tymi 59%? Coś jak czyściec? Że niby jesteś po jednej stronie granicy, ale tak naprawdę to jeszcze wciąż długa droga?
To nie tak, że ja oczekuję od tych panów jakiegokolwiek spójnego wywodu, ale fajnie byłoby wreszcie raz na zawsze ustalić pewne rzeczy. Zacząłbym od tego: skoro jestem apostatą, panie biskupie metropolito Ziółek, to nie jestem katolikiem i znalazłem się poza waszą owczarnią. Przyznanie racji w tym przynajmniej zakresie uznam za krok w dobrym kierunku.

Niech żyje churching!

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Jeśli Pan/Pani wyraża chęć dokonania komentarza: