Jak rozumiem, skoro Episkopat zdecydował się poprzeć obywatelski projekt całkowicie zakazujący aborcji, to siłą rzeczy musi wyrzec się swojego sztandarowego argumentu? Chodzi oczywiście o argument z "kompromisu" - dotychczas większość inicjatyw zmierzających do liberalizacji przepisów spotykało się z surowym upomnieniem, że obowiązuje "kompromis pomiędzy Państwem a Kościołem" i nikt nie powinien ważyć się go naruszać. Teraz, skoro Episkopat sam wzywa do naruszenia tego wyrafinowanego węzła między Państwem a Państwem-w-Państwie - to rozumiem, że przynajmniej tego jednego pożal się Boże argumentu podnosić już nie będzie?
Oczywiście, to wcale nie tak, tylko jakoś trochę inaczej.
[Michalik] pytany czy Kościół nie opowiada się za tzw. kompromisem aborcyjnym, zawartym w ustawie o ochronie życia z 1993 r., (...) wyjaśnił, że sytuacja od tego czasu znacznie się zmieniła. O ile wówczas nawet wśród lekarzy były różne opinie kiedy zaczyna się życie człowieka, rozwój medycyny sprawił, że nikt już nie twierdzi, że życie nie zaczyna się od momentu poczęcia.A co więcej:
Wyjaśnił też, że Kościół nigdy nie popierał kompromisu w sprawie ludzkiego życia, gdyż jego nauczanie w tym zakresie jest bezkompromisowe.
Rzeczonego kompromisu, drodzy państwo, oto nigdy nie było! Michalik może sobie robić z mordy cholewę, bo jest arcybiskupem i nikt nie odważy się zbadać, czy jego słowa w jakikolwiek sposób odpowiadają prawdzie. Prawdą staje się w tym wypadku niestety każdy słowny wymiot, byleby zwymiotowany przez purpurata.
No bo: O ile wówczas nawet wśród lekarzy były różne opinie kiedy zaczyna się życie człowieka, rozwój medycyny sprawił, że nikt już nie twierdzi, że życie nie zaczyna się od momentu poczęcia. No, ej, litości!
Na szczęście, jak się okazuje, idzie też dobre. Ministerstwo Spraw Zagranicznych, składając notę protestacyjną do Watykanu, przyznało, że szefowie tej armii czarnych sukienek są nie w Polsce, a w Stolicy Apostolskiej. Z jednej strony to trochę przykre, że nawet państwo polskie już umywa ręce, ale z drugiej: należy docenić przynajmniej tę odrobinę szczerości. Następnym krokiem przyznanie wszystkim Czarnym statusu przedstawicieli dyplomatycznych państwa obcego i już (nareszcie!) będzie przynajmniej porządek: sytuacja prawna będzie odpowiadała rzeczywistości.
Moje nauczanie w tym zakresie także jest bezkompromisowe.
Moje nauczanie w tym zakresie także jest bezkompromisowe.
0 komentarze:
Prześlij komentarz
Jeśli Pan/Pani wyraża chęć dokonania komentarza: