1. Churching. O tym pisałem wczoraj. Nowa moda wśród Polaków, uzupełnienie pubbingu, clubbingu, i tak dalej. Rozrywka typowo polska.
2. "Ciotka".
Senat ostatecznie zrezygnował z poprawki do ustawy o wspieraniu rodziny i systemie pieczy zastępczej nad dzieckiem - tej poprawki, która zakazywała homoseksualistom prowadzić rodzinne domy dziecka i bycia rodziną zastępczą. Odrzucenie tej absurdalnej senackiej poprawki rekomendował senatorom między innymi pan minister Bucior z MPiPS, który uderzył w tony wartości konstytucyjnych: W naszym głębokim przekonaniu stwarza ona problem natury konstytucyjnej: sprzeczności z zasadą sprawiedliwości społecznej, ochrony godności człowieka i zasadą równości.
Po nim o odrzucenie tej poprawki zabiegała również nasza faworytka Radziszewska Elżbieta, niedopełnomocniczka ds. równego traktowania, choć - jak wynika z tego artykułu - ona chyba dała sobie spokój z wartościami i przeszła do pragmatyki:
Poza tym możemy mieć taką życiową sytuację, że po śmierci rodziców o opiekę nad dzieckiem będzie się starała ciotka. I będziemy badać jej orientację?No, co prawda, to prawda, pani minister! Jak będzie się starała jakaś tam ciotka, to badać już nic nie trzeba.
I ja nie wiem - pani pełnomocnik jest nie tylko jakaś taka wyraziście dupowata, ale chyba wręcz wszystko się przeciw niej sprzysięga. Uwziął się na nią nawet kontekst wypowiedzi. Mogła wymyślić dowolnego innego członka rodziny - wuja, stryja, babcię, dziadka, siostrę, brata, ale nie. Radziszewskiej przyszła do głowy akurat ciotka.
I pytanie - czy będziemy badać orientację ciotek? No, skąd!
I ostatni cud na wyborcza.pl:
Wczoraj Trybunał Konstytucyjny wreszcie wydał z siebie wyrok ws. Komisji Majątkowej. Oczywiście, postępowanie umorzył, co ja zapowiadałem już w grudniu zeszłego roku ("Nie ma tego złego"). Przez ponad dwa lata Trybunał nie rozpoznawał wniosku o zbadanie konstytucyjności ustawy będącej podstawą dla działań katolickiej komisji majątkowej. W tym czasie rozpoznawał inne sprawy, sędziowie przychodzili i odchodzili - a wniosek leżał i się kurzył.
W końcu, wtedy kiedy Sejm uchylał już ustawę, likwidując tym samym rzeczoną komisję, Trybunał się przebudził. Akurat po dwóch latach zdecydował się orzekać wtedy, kiedy postępowanie można było sobie po prostu umorzyć. Schetyna wręcz oficjalnie wnioskował o przesunięcie wyroku na po 1 lutego, kiedy ustawa traciłą moc obowiązującą - i do tego wniosku Trybunał się przychylił.
No więc jak to można oceniać? Tym bardziej, że sędzią sprawozdawcą był zgłoszony do TK przez LPR prof. Mirosław Granat, który pracuje na katolickiej uczelni wyznaniowej, a którego zwierzchnikiem na UKSW jest kardynał Nycz. W składzie sędziowskim był również między innymi były prezes LPR Marek Kotlinowski. Jak to mogło wpłynąć na wyrok? Trybunał mamy dość prawicowo-katolicko-wiernopoddańczy, ale w tym składzie orzekającym nagromadzenie tego typu sędziów było wręcz nadzwyczaj duże.
No i wczoraj Prezes TK prof. Rzepliński, którego dotychczas ceniłem, na zarzuty posła SLD, że wyrok jest dowodem zmowy rządu, Episkopatu i Trybunału, odparł:
To insynuacja i kłamstwo! Trybunał wtedy orzeka, gdy dojrzeje do orzekania. I nikt nie będzie mu dyktował, kiedy to ma nastąpić.
Oczywiście, panie Rzepliński, ale może postawmy sprawę uczciwie? Niech Trybunał po prostu sam sobie wynajduje sprawy i zajmuje się dokładnie tym, na co ma ochotę i wtedy, kiedy ma na to ochotę? Nie będzie się wtedy musiał w ogóle przejmować jakimiś durnymi wymysłami wnioskodawców.
Wnioski kierowane do Trybunału po prostu nie dorastają Trybunałowi do pięt, i to jest prawda, z którą najwyraźniej musimy się zmierzyć.
Bolanda, krwa...
OdpowiedzUsuńNie całkiem może na temat: http://www.youtube.com/watch?v=oDuR094k2ds .
OdpowiedzUsuńAle, z drugiej strony...