Z innej beczki i z innego rejonu świata niż, że tak powiem, pogranicze amerykańsko-pakistańskie:
Wczoraj Sąd Najwyższy Brazylii orzekł, że homoseksualne związki muszą posiadać te same prawa, co heteroseksualne małżeństwa (tu i tu, i tu też). Co więcej, orzeczenie zapadło większością 10 głosów za do żadnego przeciwnego - jeden sędzia nie zagłosował wyłącznie dlatego, że wcześniej orzekał w podobnych sprawach. Co jeszcze więcej, wniosek o wydanie orzeczenia złożyło dwa lata temu... biuro czegoś w rodzaju brazylijskiego Prokuratora Generalnego. Wyobrażacie sobie w tej roli Seremeta?
Brazylijczycy będący w zarejestrowanych związkach jednopłciowych mogą odtąd po sobie wzajemnie dziedziczyć, są uprawnieni do świadczeń emerytalnych po partnerze, a niektórzy prawnicy argumentują, że orzeczenie sądu bezpośrednio otwiera również drogę do adopcji dzieci (jak wszystkie prawa, to wszystkie).
Nie mogę nie wspomnieć, że standardową hipokryzją wykazał się oczywiście Kościół katolicki, który ustami swojego prawnika powiedział, że decyzję powinien podjąć parlament, a nie sąd (oraz naturalnie że: Just like the Brazilian people aren’t ready to legalize marijuana, like they’re aren’t prepared to have abortion, we’re not ready for homosexual marriage).
No i tym samym mamy kolejny przypadek, gdy o prawa osób homoseksualnych dbają sądy, a nie parlamenty. To ciekawe i pouczające (słuszne i zbawienne) - choćby w świetle naszych rodzimych okrzyków, że rzekomo polska Konstytucja nie dozwala na małżeństwa czy homoseksualne związki partnerskie/cywilne. Osoby te wywodzą swą refleksję z faktu, że zgodnie z art. 18: Małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny, rodzina, macierzyństwo i rodzicielstwo znajdują się pod ochroną i opieką Rzeczypospolitej Polskiej.
A więc, po pierwsze, w Konstytucji nie ma słowa o związkach nie będących formalnie małżeństwami. A po drugie, nawet jeśli Konstytucja definiuje małżeństwo "jako związek kobiety i mężczyzny", to naprawdę nie takie już przepisy interpretowano na korzyść osób homoseksualnych.
Choćby właśnie w Brazylii, gdzie przepis konstytucyjny jest bardzo podobny do polskiego - małżeństwo to "trwały (stabilny; stable w tłum. ang.) związek między kobietą i mężczyzną". Brazylijczycy stwierdzili natomiast, że to tylko definicja, a nie ograniczenie i oczywistym błędem byłoby przyjmować, że Konstytucja uznaje za trwałe wyłącznie związki heteroseksualne.
Podobnemu zabiegowi interpretacyjnemu poddała się również Europejska Konwencja Praw Człowieka ("Mężczyźni i kobiety w wieku małżeńskim mają prawo do zawarcia małżeństwa" nie oznacza przecież, że musi być jeden mężczyzna i jedna kobieta - autorom tekstu Konwencji w latach 40. XX wieku taka interpretacja absolutnie się nie śniła) i Konstytucja Królestwa Hiszpanii z 1978 roku (El hombre y la mujer tienen derecho a contraer matrimonio con plena igualdad jurídica - tu, jak i w Polsce, mężczyzna i kobieta są w liczbie pojedynczej).
Dworkinowi chodziło wprawdzie o coś trochę innego, gdy pisał, że sędziowie odkrywają normatywną strukturę społeczeństwa - ale równie dobrze i tu można z tego poglądu skorzystać. Już w największym uproszczeniu i dostosowując do okoliczności: sędziowie orzekając sięgają nie tylko do litery prawa, ale i do ewoluujących poglądów społeczeństwa. Tak jest przede wszystkim, gdy muszą wywieść znaczenie pojęć niedookreślonych, takich jak np. "zasady współżycia społecznego", ale - jak widać - historia orzecznictwa obfituje i w odkrywanie struktur normatywnych o innym charakterze. Homoseksualnym w tym wypadku.
A tak wyglądają z mojej perspektywy typowi Brazylijczycy:

w orzecznictwie naszego TK (np. w sprawie zgodności traktatu akcesyjnego z konstytucją) artykuł 18 jest interpretowany jako zakaz legalizacji małżeństw jednopłciowych.
OdpowiedzUsuńnie jest to co prawda wykładnia powszechna, ale wątpię by mieli sobie zaprzeczać w kolejnych orzeczeniach. prędzej się spodziewam, że mogą zakwestionować konstytucyjność związków partnerskich (np. jako instytucji dublującej instytucję małżeństwa), ale może to moje czarnowidztwo.
No, ja nie twierdzę, że to się stanie pojutrze. Z drugiej strony argument z konsekwencji nie należy chyba do trafionych w przypadku naszego polskiego Trybunału - też nie takie rzeczy już robił. Nie tylko bywał niekonsekwentny, ale wręcz orzekał sprzecznie z wyraźnym brzmieniem Konstytucji (np. SK 16/07 ws. Kodeksu Etyki Lekarskiej).
OdpowiedzUsuńNie wiem też oczywiście czy stanie się w ogóle. Natomiast prawem jest nie to, co napisane, tylko to, co się interpretuje. A Polacy też mają w tej sztuce spore osiągnięcia.
OdpowiedzUsuńowszem, wszystko zależy od woli politycznej ustawodawcy (w tym wypadku negatywnego).
OdpowiedzUsuńA tam, ustawodawcy.
OdpowiedzUsuńWidać, że jak się chce, to można.
OdpowiedzUsuńhm, Brazylijczycy - modela, jasne:) Przeciętni, zwykli Brazylijczycy, wyglądają zupełnie inaczej:)
OdpowiedzUsuńJako absolwent prawa UL pozdrawiam serdecznie!
OdpowiedzUsuńKazimierz Bem aka Liberlany Kalwin
@Brooke - mam w głowie kilka pozytywnych stereotypów. Jednym z nich są Brazylijczycy, którzy moim zdaniem en bloc wyglądają tak, jak widać powyżej (są jeszcze przemili Szwedzi, którzy żyją sobie tym swoim niespiesznym, wyzwolonym, socjalistycznym życiem i popijają słabiutką kawę z ekspresu; uśmiechnięci Duńczycy, którzy wcielają w życie swoje hygge; i coś tam jeszcze by się pewnie znalazło).
OdpowiedzUsuńOdrobinę psujesz mi teraz pozytywną wizję świata, Brook. Oczywiście, że wszyscy Brazylijczycy wyglądają jak na zdjęciu!
@Kalwin - miło gościć. Gdy prowadziłem kiedyś innego bloga, byłem częstym gościem na Liberalnym Kalwinie. Przyjemnie było teraz dowiedzieć się, że są takie miejsca w Sieci, które nie znikają i do których można po latach wrócić :)
orzeczenia sadow zaleza od ludzi ktorzy w nich zasiadaja. i dlatego jest jak jest.
OdpowiedzUsuń